Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

23 kwietnia - Światowy Dzień Książki

"Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich  to  ustanowione w 1995 roku przez UNESCO doroczne święto mające na celu promocję czytelnictwa, edytorstwa i ochronę własności intelektualnej prawem autorskim.

Pomysł organizacji święta zrodził się w Katalonii. W 1926 roku wystąpił z nim wydawca, Vicente Clavel Andrés.  23 kwietnia jest tam hucznie obchodzonym świętem narodowym, jako dzień jej patrona – Świętego Jerzego. Zgodnie z długą tradycją w Katalonii obdarowywano w ten dzień kobiety czerwonymi różami, mającymi symbolizować krew pokonanego przez Św. Jerzego smoka. Z czasem kobiety zaczęły odwzajemniać się mężczyznom podarunkami w postaci książek.

23 kwietnia to również symboliczna data dla literatury światowej. W tym dniu, w roku 1616 zmarli Miguel de Cervantes, William Shakespeare i Inca Garcilaso de la Vega (przy czym datę śmierci Shakespeare’a podaje się według kalendarza juliańskiego, a pozostałych dwóch – według gregoriańskiego). Na ten sam dzień przypada również rocznica urodzin lub śmierci innych wybitnych pisarzy, np. Maurice’a Druona, Halldóra Laxnessa, Vladimira Nabokova, Josepa Pla i Manuela Mejía Vallejo.

W Hiszpanii Dzień Książki jest świętem oficjalnym już od roku 1930. Od 1964  tradycja ta kultywowana jest we wszystkich krajach hiszpańskojęzycznych. Obecnie Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich celebrowany jest na całym globie – od Nowej Zelandii po Kanadę."

(tekst pochodzi ze strony www.swiatowydzienksiazki.pl)


Bukowscy biegacze zachęcają do czytania książek!

Dodał: Bartek

środa, 29 lutego 2012

Haruki Murakami -"O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu"

Z twórczością Murakamiego zetknąłem się po raz pierwszy przy okazji książki  "Po zmierzchu". Dawno to było, nie za bardzo pamiętam fabułę, więc napiszę tylko, że tłem powieści była duszna, nieco oniryczna atmosfera skąpanych w nocy ulic Tokio, a zakończenie książki nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Po lekturze tejże, miałem na jakiś czas dosyć historii spod pióra tego japońskiego pisarza.

Mądre powiedzenie mówi, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ja wszedłem, a dokładniej, zdecydowałem się ponownie sięgnąć po książkę Murakamiego - "Norwegian Wood". I tutaj również o fabule nie napiszę zbyt wiele, gdyż lektura tejże to również zamierzchłe czasy, a pamięć już zawodzi. Z tego co zapamiętałem jednak, książka opowiadała historię pewnego studenta, i jego nieszczęśliwej miłości. Historia okazała się na tyle piękną i wzruszającą, że moje odczucia po jej przeczytaniu, diametralnie różniły się od tych, towarzyszących mi  po lekturze "Po Zmierzchu".